22 marca obchodzimy Światowy Dzień Pantomimy

 

W tym dniu głos oddajemy Leszkowi Bzdylowi, dyrektorowi artystycznemu WTP, który w swoim eseju „Sylogizm niewiedzy” (napisanemu na 60. lecie WTP) wspomina Tomaszewskiego:

„Pantomima. Czytając wywiady z Tomaszewskim, począwszy od tych pierwszych, jeszcze z lat 50., a kończąc na tych, kiedy żegnał się z Teatrem, drażnią te same uciążliwe pytania dziennikarzy (?), krytyków (?): „co to jest pantomima?”, „dlaczego pantomima, a nie teatr ze słowami?”, „dlaczego cielesność jest tak eksponowana?”.

A Mistrz w pierwszych latach z zapałem mówi o nowej formule języka i nowym, jedynym w swoim rodzaju teatrze. Właśnie stwarza ten swój zespół. Ciosem zaciśniętej mimicznie pięści lub też kopniakiem Arlekina wyważa drzwi ku nowemu, zamienia pantomimę w Pantomimę; konstruuje Pantomimę, która mieści w sobie wszystko”.

 

Opętała mnie [Tomaszewski – przyp. red.] myśl stworzenia całkiem nowej dziedziny sztuki, która łączyłaby elementy baletu, pantomimy, teatru, która dawałaby pole do eksperymentowania. Pantomima jest moim życiem.

 

„Z czasem, prawdopodobnie znudzony monotonią powtarzających się pytań, włącza taśmę magnetofonową i mówi to samo w kółko. Nietrudno sobie wyobrazić, że odpowiada dziennikarzom z nieskrywanym grymasem ironii i złośliwą myślą w głowie: – Gdyby pan otworzył swoje oczy i dał się porwać temu, co widzi, to nie zadawałby tak głupich pytań.

A potem, kiedy już niczego nie musiał udowadniać albo udowadniać już nic nie chciał, powiedział (1987): – Kiedy 31 lat temu zakładałem zespół, byłem o 31 lat młodszy, a kiedy  jest się młodym i kiedy się coś zaczyna, to jest się czupurnym i kontestuje się przeciwko czemuś. Dzisiaj na tamte swoje postawy patrzę już z uśmiechem, niemniej, wydaje mi się, iż były one wówczas konieczne i potrzebne. Musiały przekonać mnie o słuszności wyboru.

„Nie wymyślimy w teatrze czegoś całkiem nowego. Każdy z nas robi to, co już kiedyś robiono, odwołując się do czegoś, co istniało wcześniej. I najwyżej posuwa się o jeden kroczek dalej” – to najpiękniejsze słowa Henryka Tomaszewskiego, jakie znalazłem w jego labiryncie. Pozwalam sobie myśleć, że są to pozostawione…, pozostawione tylko dla mnie!, pozostawione w jądrze ciemności jego labiryntu… stare połamane saneczki. A może skinienie naburmuszonej dziewczynki?”

 

Wczytując się w setki stron wywiadów z Mistrzem, zauważam, że to, co mam do powiedzenia teraz o teatrze jest bezpośrednio z niego, nim jest napiętnowane. Przetwarzam tylko to, co włożył mi do głowy.

[Leszek Bzdyl, Tomaszewski – przyczynek do remiksu]

 

Jeżeli nie zaznaczono inaczej, wszystkie cytaty pochodzą z: Leszek Bzdyl „Sylogizm niewiedzy”, w „Teatr swój widzę kuliście”.